Zamknij X
nasionko
gardzisz miejscem w którym me ciało bezwładne spoczywa
bez ruchu, powietrza, pragnień, cech skały nabywa
jego korzenie kurczowo wczepiły się w skały
na głębokości 3000 łez pod ziemia w cisze się zasłuchały
gdyż słowa nie maja tu wstępu... Tam na górze pozostały.
gdzie wiatr zaplata z nich zdania- góry które od zawsze narastały
szczytami niebo kalecząc, wciąż nowe otwierając rany, rozrywały
zakrzepy, drążą ciało niebieskie- twór delikatny i nietrwały
kpisz, że w ciemności stygnę.. spijając krople potu z ust otchłani...
cierpiącej membrany do granic rozdętej, przepełnionej wami...
którzy zamiast zszywać niebo, po zdań warkoczach się wspinacie
biesiada lubieżna, sokami jego spici rozpoczynacie.
Beztroski taniec tysięcy oszalałych mrówek w świeżej ranie
nieba, przynosząc mu agonie w tym letargicznym stanie
nierozważnie, samolubnie coraz wyżej się posuwacie
tracicie grunt i ze szczętów w przepaść tę sprawiedliwą wpadacie.
lecz pamiętajcie, że czeluść potworna z bólu wnet zawyje,
przebudzony umysł na hejnał mą skorupę przebije,
z pomarszczonego, grzesznego, zdrewniałego ciała
wyrwie się pęd zdrowy, roślina która w nim od lat dojrzewała.
żywiona mą duszą, potem, chłodem i ciszą ziemi,
przebije powierzchnie dążąc do zakrwawionych promieni.
zdusi konstrukcje słów, budowle w zdaniach zawarte,
i dotknie nieba części- gdzie od wieków boleśnie rozdarte,
tam płatkami swymi ukoi ból latami narastający,
zrośnie się z błękitem- na nowo światem rządzącym
bez ruchu, powietrza, pragnień, cech skały nabywa
jego korzenie kurczowo wczepiły się w skały
na głębokości 3000 łez pod ziemia w cisze się zasłuchały
gdyż słowa nie maja tu wstępu... Tam na górze pozostały.
gdzie wiatr zaplata z nich zdania- góry które od zawsze narastały
szczytami niebo kalecząc, wciąż nowe otwierając rany, rozrywały
zakrzepy, drążą ciało niebieskie- twór delikatny i nietrwały
kpisz, że w ciemności stygnę.. spijając krople potu z ust otchłani...
cierpiącej membrany do granic rozdętej, przepełnionej wami...
którzy zamiast zszywać niebo, po zdań warkoczach się wspinacie
biesiada lubieżna, sokami jego spici rozpoczynacie.
Beztroski taniec tysięcy oszalałych mrówek w świeżej ranie
nieba, przynosząc mu agonie w tym letargicznym stanie
nierozważnie, samolubnie coraz wyżej się posuwacie
tracicie grunt i ze szczętów w przepaść tę sprawiedliwą wpadacie.
lecz pamiętajcie, że czeluść potworna z bólu wnet zawyje,
przebudzony umysł na hejnał mą skorupę przebije,
z pomarszczonego, grzesznego, zdrewniałego ciała
wyrwie się pęd zdrowy, roślina która w nim od lat dojrzewała.
żywiona mą duszą, potem, chłodem i ciszą ziemi,
przebije powierzchnie dążąc do zakrwawionych promieni.
zdusi konstrukcje słów, budowle w zdaniach zawarte,
i dotknie nieba części- gdzie od wieków boleśnie rozdarte,
tam płatkami swymi ukoi ból latami narastający,
zrośnie się z błękitem- na nowo światem rządzącym
Autor nie zezwolił na ocenianie tego wiersza.
Dodaj komentarz
niewdzieczna_kaczucha napisał:
Hot Turystka, to troche bez szacunku. ambitny utwór to często ciężki utwór. co nie znaczy że nie doceniam Twoich wierszy.
czytam dalej, narazie jestem w połowie :).
Hot Turystka, to troche bez szacunku. ambitny utwór to często ciężki utwór. co nie znaczy że nie doceniam Twoich wierszy.
czytam dalej, narazie jestem w połowie :).
Izabel napisał:
Ma sens, choć jak dla mnie trochę zawikłany, ale ciekawy i dający nadzieję
Ma sens, choć jak dla mnie trochę zawikłany, ale ciekawy i dający nadzieję
niewdzieczna_kaczucha napisał:
po drugiej połowie stwierdzam że kręcisz się wokół tego samego tematu, a szkoda ze nie ma tutaj w tym potoku słów czegoś co na dłużej przykułoby uwagę. niezbyt mi się spodobało, ale rozumiem, że taki masz konkretnie styl. choć uwazam że cięzko Ci będzie dalej tak pisać, by zwyczajnie się w tym nie zakręcić, nie poruszac wciąż tych samych tematów, nie cytować samego/samej siebie. pisałam kiedyś w taki sposób ale wszystko trafiło do szuflady.
pozdrawiam
po drugiej połowie stwierdzam że kręcisz się wokół tego samego tematu, a szkoda ze nie ma tutaj w tym potoku słów czegoś co na dłużej przykułoby uwagę. niezbyt mi się spodobało, ale rozumiem, że taki masz konkretnie styl. choć uwazam że cięzko Ci będzie dalej tak pisać, by zwyczajnie się w tym nie zakręcić, nie poruszac wciąż tych samych tematów, nie cytować samego/samej siebie. pisałam kiedyś w taki sposób ale wszystko trafiło do szuflady.
pozdrawiam
WingsShadow napisał:
To fakt długie wiersze zniechęcają potencjalnych czytelników, chociaż bardzo często jest w nich zawarte wiele mądrych myśli. Ale pamiętaj o jednym - poezja polega właśnie na tym, by w kilku słowach oddać bardzo wiele, i ten komu się to uda to prawdziwy poeta.
Dodaj komentarzTo fakt długie wiersze zniechęcają potencjalnych czytelników, chociaż bardzo często jest w nich zawarte wiele mądrych myśli. Ale pamiętaj o jednym - poezja polega właśnie na tym, by w kilku słowach oddać bardzo wiele, i ten komu się to uda to prawdziwy poeta.
Czy widziałeś już Torebki damskie, zobacz też Mieszkania Szczecin lub przeczytaj ortodoncja kraków lub cavaliery. Ciekawe rzeczy znajdziesz na wózki.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
głowa, magazyn wilkołaczy
autor: kamertonkatyle żalu, że aż żałosne
autor: kamertonkawypijając_noc
autor: Linkin8866Ramię w ramię
autor: StokrotkaPolnaBezradna
autor: Devilka
Ostatnie komentarze
- wenus: jeśli ktoś tego wiersza nie doceni niech życiu nie śmie spo...
- bodek: witaj Edytko dzięki za wgląd:))...
- kamertonka: dlatego przesiaduję z Wami, wtedy zawleczka w swoim miejsc...
- kamertonka: o agresorach mowa to jestem, ale tylko jak ktoś mi zawlec...
- bodek: tak jak pisałem nienawidzę wojny i przy którejś z kolei napi...
