Zamknij X
Przycupnięta za barierą wieżowca
Oddycham w tobie
na odległość-
żebrząc o liście przywiędłe
stogiem jesieni
zakopane
tych bezdomnych, bez krzty dymu w ustach
po nocach gorącymi
włócząc kolanami zdartego życia.
Byłam tam na górze, oni nigdy nie mogli jej posiąść.
Dlaczego? Twój świat należał tylko do ciebie.
Opiekowałam się nim przez godziny nocne,
w samej koszulce i krótkich spodniach,
targana przez delikatny dmuch wiatru,
wychodząc zza skrzypiących lustrzanych drzwi,
byś nie mogła mnie zauważyć w swoim śnie.
Wracając do tematu, popadłam w dygresję -
zapaliłam, krusząc końcówkę tytoniu w dół.
Mogłam myśleć tylko, że chcę być papierosem
i w całości zostać spaloną
jak te z Salem. Przez usta zbroczone szminką.
Krwistoczerwoną, jak się przyjęło.
Którejś tam w rzędzie. Szóstej. Dziesiątej.
nie. niczyją chcę najbardziej.
Na odległość
w tobie oddycham -
nieprzyziemnie.
Wchłaniam się w linie papilarne -
zostawiłaś je w moich wargach i źrenicach.
Spójrz, jak świetnie potrafię istnieć
bezdomnością liści przywiędłych,
błagających o słodycz
tego z butelką pod pachą, targając ją na Salem
i śmierć czającą się z góry.
Z nad góry, której nie mogły posiąść.
sonique, 16.o5.2oo8r.
na odległość-
żebrząc o liście przywiędłe
stogiem jesieni
zakopane
tych bezdomnych, bez krzty dymu w ustach
po nocach gorącymi
włócząc kolanami zdartego życia.
Byłam tam na górze, oni nigdy nie mogli jej posiąść.
Dlaczego? Twój świat należał tylko do ciebie.
Opiekowałam się nim przez godziny nocne,
w samej koszulce i krótkich spodniach,
targana przez delikatny dmuch wiatru,
wychodząc zza skrzypiących lustrzanych drzwi,
byś nie mogła mnie zauważyć w swoim śnie.
Wracając do tematu, popadłam w dygresję -
zapaliłam, krusząc końcówkę tytoniu w dół.
Mogłam myśleć tylko, że chcę być papierosem
i w całości zostać spaloną
jak te z Salem. Przez usta zbroczone szminką.
Krwistoczerwoną, jak się przyjęło.
Którejś tam w rzędzie. Szóstej. Dziesiątej.
nie. niczyją chcę najbardziej.
Na odległość
w tobie oddycham -
nieprzyziemnie.
Wchłaniam się w linie papilarne -
zostawiłaś je w moich wargach i źrenicach.
Spójrz, jak świetnie potrafię istnieć
bezdomnością liści przywiędłych,
błagających o słodycz
tego z butelką pod pachą, targając ją na Salem
i śmierć czającą się z góry.
Z nad góry, której nie mogły posiąść.
sonique, 16.o5.2oo8r.
Średnia ocena: 6.00
Dodaj komentarz
kornelianet napisał:
A dziękuję już się poratowałam, w szafie zawsze coś stoi. Mój ojciec jaki jest to jest, ale bez dobrego alkoholu ani rusz.
A dziękuję już się poratowałam, w szafie zawsze coś stoi. Mój ojciec jaki jest to jest, ale bez dobrego alkoholu ani rusz.
sonique napisał:
... to może w takim wypadku napijmy się - za pomyślne Twoje jutro i dalej wgłąb dni. :)
... to może w takim wypadku napijmy się - za pomyślne Twoje jutro i dalej wgłąb dni. :)
kornelianet napisał:
Może być i za to! Jak jest co nie ma problemu z tym za co pić.
Może być i za to! Jak jest co nie ma problemu z tym za co pić.
kornelianet napisał:
Słusznie!Zdrowie. Byłam w Rosji i się trochę za bardzo opiłam. Mam chwilowo wódkowstręt. Za tanio = za dużo.
Słusznie!Zdrowie. Byłam w Rosji i się trochę za bardzo opiłam. Mam chwilowo wódkowstręt. Za tanio = za dużo.
unikat napisał:
...liście przywiędłe
stogiem jesieni
zakopane"
dalej nie czytam tyle mi wystarczy... by się napić... hmm
...liście przywiędłe
stogiem jesieni
zakopane"
dalej nie czytam tyle mi wystarczy... by się napić... hmm
kornelianet napisał:
jest nas coraz więcej! Hej poeci i poetki (z naciskiem na poetki) pijemy! Trzeba podtrzymywać staropolsie tradycje.
jest nas coraz więcej! Hej poeci i poetki (z naciskiem na poetki) pijemy! Trzeba podtrzymywać staropolsie tradycje.
Crash Override napisał:
Sonique wymiotuje, jak za dużo wypije, uwaga na niepełność jej słów.
Dodaj komentarzSonique wymiotuje, jak za dużo wypije, uwaga na niepełność jej słów.
Czy widziałeś już projekty domów, zobacz też chicago limo, a także Gry, zobacz też międzyzdroje lub Opony letnie.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze
Najnowsze wiersze
(Pato)logiczni sąsiedzi
autor: Nikt Ważny.
autor: Alex205.
autor: Alex205Elegia
autor: Piast.
autor: Alex205
Ostatnie komentarze
- Filipek0815: ... bez komentarza... pozwól że nie ocenie....
- Filipek0815: W takim razie xD. Miło. Moge zapytać skąd jesteś? :D może ki...
- Filipek0815: I się zgodzę z M* . Raz jest lepiej raz gorzej. Nigdy nie wi...
- Piast: sorki jeszcze imprwizacyjkę sprzed tygodnia wrzucę ;D...
- prestidigitator: ocenę mam trzeźwa:) ale poważnie, podoba mi sie!...
