Zamknij X
Czarny obraz
Biegnę marmurowymi schodami
Ku dnu, w którym rosną maki
Chciałabym zerwać ich kilka,
Ale wciąż jestem za daleko
Na ścianach wiszą obrazy
Roześmiane twarze kobiet
Gdzieniegdzie jakiś mężczyzna
I obraz w złotej ramie. . .
Od razu przykuł moją uwagę
Jest z nich wszystkich największy
Przysiadłam na schodku i patrzę
Na ramę, bo reszta jest czernią
Nie chciałam dłużej się zastanawiać
Z nowo nabytą energią ruszyłam
Tym razem nie oglądając się
Biegłam coraz szybciej w dół
Upadłam z krzykiem na kolana
Nie mogłam uwierzyć skąd tu
Tyle rozrzuconych małych szkiełek
Uniosłam jedno z nich
Uśmiechały się z niego demony
Złowieszcze istoty, które zostały
Uwięzione w kruszynce tego
W czym się znajdowałam
Wystraszona powstałam z bólem
Otarłam ręką pot z twarzy
Nie poddając się coraz mocniej
Pragnęłam tych krwistych maków
Rubinowe wybrzeża,
Zapadające się pomosty,
Spiżarnie pełne wspomnień,
Słoiki z imionami. . .
Nagle znalazłam się na dole
Pole maków po horyzont
Utonęłam w nich jak uśpiona
Nie wiem, kiedy się obudziłam
Sen prysnął jak marzenie
Spokojna i okrutnie zmęczona
Ucałowałam Twój gorący policzek
Pamiętając, że odwiedziłam...
Twoje serce.
Ku dnu, w którym rosną maki
Chciałabym zerwać ich kilka,
Ale wciąż jestem za daleko
Na ścianach wiszą obrazy
Roześmiane twarze kobiet
Gdzieniegdzie jakiś mężczyzna
I obraz w złotej ramie. . .
Od razu przykuł moją uwagę
Jest z nich wszystkich największy
Przysiadłam na schodku i patrzę
Na ramę, bo reszta jest czernią
Nie chciałam dłużej się zastanawiać
Z nowo nabytą energią ruszyłam
Tym razem nie oglądając się
Biegłam coraz szybciej w dół
Upadłam z krzykiem na kolana
Nie mogłam uwierzyć skąd tu
Tyle rozrzuconych małych szkiełek
Uniosłam jedno z nich
Uśmiechały się z niego demony
Złowieszcze istoty, które zostały
Uwięzione w kruszynce tego
W czym się znajdowałam
Wystraszona powstałam z bólem
Otarłam ręką pot z twarzy
Nie poddając się coraz mocniej
Pragnęłam tych krwistych maków
Rubinowe wybrzeża,
Zapadające się pomosty,
Spiżarnie pełne wspomnień,
Słoiki z imionami. . .
Nagle znalazłam się na dole
Pole maków po horyzont
Utonęłam w nich jak uśpiona
Nie wiem, kiedy się obudziłam
Sen prysnął jak marzenie
Spokojna i okrutnie zmęczona
Ucałowałam Twój gorący policzek
Pamiętając, że odwiedziłam...
Twoje serce.
Średnia ocena: brak oceny
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Czy widziałeś już słuchawki oraz stronę Radio ale również transport samochodów lub przeczytaj mieszkania poznań, a także meble do przechowywania.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
Zbyt szybko
autor: bajla1962..nie jestem przezorny
autor: the.OPrzepowiednia
autor: the.OPoznaj mnie
autor: skipi4444Czekanie
autor: bajla1962
Ostatnie komentarze
- winiak: jest w Tobie ironia jaką pamiętam z atrakcyjnego Kazimierza...
- lajcik: od tego mam kota :D...
- jawor: Witam the.O pewnikiem w dołek wpadłeś to się zdarza p...
- jamaicarumm: wiem jedno teksty do tymbarka wymyśla stara kaczyńskich hehe...
- lajcik: kapsle sa swietna moneta platnicza w kamerunie...ale nie mam...
