Zamknij X
Późnym wieczorem
Zastanawiam się nieraz
skąd się bierze wasza niechęć do niego
tak często okazywana w demonstracyjnie nieprzyjemny,
by nie powiedzieć, nieprzyjazny sposób?
- Czy naprawdę wciąż jeszcze w nim
tyle sobiepaństwa, fałszu i zakłamania
a także złości i tępej rozpaczy,
które wciąż rozsiewają dookoła gorycz
i radują towarzystwem sióstr zaklętych?...
Wiem, że jego pragnieniem jest,
by nawet najmniejszym gestem
nie naruszać niczyjej godności.
Fakt, nie potrafi być pobłażliwym,
ale próbuje rozumieć każdą inność,
uznając prawo do jej istnienia -
nawet wtedy, kiedy kłóci się to
z jego wyobrażeniem życia
i jego życiem nowym;
co najwyżej usuwając się dyskretnie
w cień pogodnego spokoju i wyciszenia...
wszak nic nie dzieje się bez wiedzy Pana.
Ilekroć otwiera słowem skraj duszy,
tyle razy jakaś zła niecierpliwość
porusza niektóre serca wasze. I wtedy głos wasz
nie mówi już o własnych doświadczeniach
w próbie budowania całkiem nowego życia,
ale zaczyna nastawać na jego tożsamość
podważając jego szczerość i prawdomówność,
jakby w obronie własnych wyobrażeń
tkwiących wciąż jeszcze w tamtym, pogardzanym życiu -
i złych doświadczeń, bez sprawczej wiary
w możliwość oczywistego istnienia powszechnego dobra.
Czy mam przez to rozumieć,
że bezwiednie, staje się on, tłumionym głosem
waszego sumienia?...
skąd się bierze wasza niechęć do niego
tak często okazywana w demonstracyjnie nieprzyjemny,
by nie powiedzieć, nieprzyjazny sposób?
- Czy naprawdę wciąż jeszcze w nim
tyle sobiepaństwa, fałszu i zakłamania
a także złości i tępej rozpaczy,
które wciąż rozsiewają dookoła gorycz
i radują towarzystwem sióstr zaklętych?...
Wiem, że jego pragnieniem jest,
by nawet najmniejszym gestem
nie naruszać niczyjej godności.
Fakt, nie potrafi być pobłażliwym,
ale próbuje rozumieć każdą inność,
uznając prawo do jej istnienia -
nawet wtedy, kiedy kłóci się to
z jego wyobrażeniem życia
i jego życiem nowym;
co najwyżej usuwając się dyskretnie
w cień pogodnego spokoju i wyciszenia...
wszak nic nie dzieje się bez wiedzy Pana.
Ilekroć otwiera słowem skraj duszy,
tyle razy jakaś zła niecierpliwość
porusza niektóre serca wasze. I wtedy głos wasz
nie mówi już o własnych doświadczeniach
w próbie budowania całkiem nowego życia,
ale zaczyna nastawać na jego tożsamość
podważając jego szczerość i prawdomówność,
jakby w obronie własnych wyobrażeń
tkwiących wciąż jeszcze w tamtym, pogardzanym życiu -
i złych doświadczeń, bez sprawczej wiary
w możliwość oczywistego istnienia powszechnego dobra.
Czy mam przez to rozumieć,
że bezwiednie, staje się on, tłumionym głosem
waszego sumienia?...
Autor nie zezwolił na ocenianie tego wiersza.
Dodaj komentarz
Feniks napisał:
refleksyjnie
ale mało mi to wiersz przypomina
choć zgadzam się z każdym zdaniem
:)
pozdrawiam
Dodaj komentarzrefleksyjnie
ale mało mi to wiersz przypomina
choć zgadzam się z każdym zdaniem
:)
pozdrawiam
Czy widziałeś już pozycjonowanie warszawa, a także parapety oraz stronę Agencja Interaktywna lub przeczytaj tworzenie stron www lub przeczytaj gry.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
Życie banalne
autor: BożydarStrażnicy snów
autor: BożydarPan i Pani
autor: BożydarNieskończony wrzechświat
autor: Bożydaranielski
autor: meteora
Ostatnie komentarze
- Miśka:): za...
- nina18: ;D...
- Spoks: Dzięki! (nina18) a przy okazji jak zajrzałem do ciebie przyp...
- Miśka:): :)...
- Spoks: Pewnikiem wyrazów na literę "p" jest znacznie więc...
