Zamknij X
z dialogu w wiersz. część kolejna
ja: chce uslyszec od Ciebie
tego czego nikt nie wie
w to co potrafie wątpić ja..
i moja po policzku spływająca łza.
niby Twoje usta nie pozwalają mi wątpić..
tak słodkie,wiotke,drzace..malinami smakujące..
lecz bum bum
przyśpiesza..
schodzimy z chmur..
uderzamy w zimny
betonowy mur..
nasza wyobraznia..
poniosla nas oboje..
w szczegolnosci moje wyobrazenia..
teraz .. boje sie z kim mam doczynienia..
usta moje drzace..
gorzkie, łkające...
zaczynam rozumieć,że to był sen
który nigdy jawą nie będzie..
głupie życiowe orędzie..
które mówi kochaj i walcz...
on: mimo mych zapewnien
moich slow
czynow
pocalunków
po policzku splywa Ci łza
gorzka lza
watpisz w moc moich uczuc...
serce przyspiesza
strach, lek, panika,,
co to bedzie?
schodzimy z chmur...
ukazuje nam sie betonowy mur...
lecz znika...
gdyz raz jeszcze Twe serce wypelnia milosc
moja milosc,moja sila
wlana w Ciebie...
drzenie Twoich ust powstrzymuje swoimi
gorzki smak zamienia sie w maliny...
budzissz sie...
lecz co to przy Tobie ja...
to nie sen, a w glowie
pozostalo "kochaj i walcz"
ja:usmiech na twarzy
to co sie marzylo
jednak sie spelnilo..
mimo tego,ze watpilam
to sie nie zgubilam..
bo podales mi dlon
ramieniem objales
szepnales do ucha..
i maliny ...
lecz mimo mej milosci..
wiecznej wdziecznosci..
musimy otowrzyc oczy ..
bo cos za nami kroczy..
kroczy i slucha..
staje .. i bierzy..
i drepcze i skacze...
i muska Twoj polik..
zdziwienie nastaje..
moj glos sie poddaje..
serce zrozumialo..
straszna kwintesencje tego co bylo.
Ty masz inną..
a moje serce bicie swe ukryło...
on: na widok Twej rozesmianej twarzy
ma twarz sie rozpromienia
to co sie marzylo
wreszcie sie spelnilo
ramieniem objalem
mocno wtulilem
i tak juz zostanie szepnely usta moje
Twa milosc
Twa wdziecznosc
oczy mi otwiera
mowisz cos kroczy?
i drepcze z nami...
i skacze i muska
zdziwienie nastaje
ja inna pytam zmieszany?
poza Toba swiata nie widzę
podaje tulipany
nikt inny w mym sercu nie mieszka
Twoj glos??
co sie z nim stalo?
serce zamilklo
lecz ja mam sile
na powrot rozkochac Ciebie
gdyz milosc jest jedna
na nowo serca bicie dla swiata odkrylo...
ja: wciąż nas ratujesz..
na zablakane serce polujesz..
moze jakis plan knujesz..
za duzo dopatrzylam sie
chochlikow...
ciemnosc ogarneła nas.
wiatr ponownie zmógł sie w oczach..
tym razem..
ostry,zimny..
kaleczący,raniący ..
nim się zorienotwałeś
krwisty pocałunek dostałeś..
zimnym potem się oblałes..
a potem gorzej już było
bo za dużo sie zmieniło..
te malinowe usta imbirowe się stały..
niebieskie oczęta .. krwią przenikały..
zarumienione lica.. to istna krwawica..
krew szkarłatna..piękna,jedwabna,,
staliśmy teraz posrodku jeziora krwi..
i nagle opadla mi twarz..potem rece,dlonie..
ciało podtrzymywały .. słabe kolana ,
które od rana .. przechadzały się z Tobą..
krew moja nie była niewinna..
nie bez powodu szuka się dziury w całym ..
powodem małym był ktoś, kto
wpieprzał się życie całe..
w moje i Twoje kiedyś wspaniałe..
krwi coraz więcej..
ciało coraz słabsze..
chyba czas wykupić bilet..
do Niego na zawsze..
wiec zostawiam CIe z tą krwią..
plugawą,nieczystą,złą..
chyba zawsze jedna część mnie..
nienawidziła , a zarazem kochała
Cie..
on: w mych czynach zla sie dopatrujesz...
uwazasz, ze na zablakane serca poluje...
niecne plany knuje...
mrok, ciemnosc spowila nas...
jak calun zapadla na Twe oblicze...
wezbral wiatr co smagal, godzil i dech zapieral...
jednak nie powstrzyma serca mego bicia...
nie ugasi plomieni milosci...
krwisty pocalunek pietno swe zostawil...
miedziany smak krwi... w ustach gorzki smak...
zimny pot, drzenie ciala...
lecz to wszystko moge zniesc by miec Ciebie obok mnie...
mrok ustapil...
swiatlo dnia...
to znow slonce w Twych oczach ja...
zakrwawiony...
slaniajacy...lecz ten sam...kochajacy...
dumny, nieugiety...
wokól krew...
moja Twoja...wymieszana...
twarz opadla... na mą dlon...
znow w Twe oczy spojrzec chce...
zlosć wybyla , uleciala...
zla juz nie ma jestes Ty
cialo slabe...serca bicie
slysze ciagle w rytm mojego
czymze milosc jest bez nienawisci?
Ty mnie kochasz szepcza usta...
nasze ciala znow wtulone
na kolanach bo sil brak...
jestes dla mnie ja dla Ciebie...
tak juz bedzie...
po kres czas...
tego czego nikt nie wie
w to co potrafie wątpić ja..
i moja po policzku spływająca łza.
niby Twoje usta nie pozwalają mi wątpić..
tak słodkie,wiotke,drzace..malinami smakujące..
lecz bum bum
przyśpiesza..
schodzimy z chmur..
uderzamy w zimny
betonowy mur..
nasza wyobraznia..
poniosla nas oboje..
w szczegolnosci moje wyobrazenia..
teraz .. boje sie z kim mam doczynienia..
usta moje drzace..
gorzkie, łkające...
zaczynam rozumieć,że to był sen
który nigdy jawą nie będzie..
głupie życiowe orędzie..
które mówi kochaj i walcz...
on: mimo mych zapewnien
moich slow
czynow
pocalunków
po policzku splywa Ci łza
gorzka lza
watpisz w moc moich uczuc...
serce przyspiesza
strach, lek, panika,,
co to bedzie?
schodzimy z chmur...
ukazuje nam sie betonowy mur...
lecz znika...
gdyz raz jeszcze Twe serce wypelnia milosc
moja milosc,moja sila
wlana w Ciebie...
drzenie Twoich ust powstrzymuje swoimi
gorzki smak zamienia sie w maliny...
budzissz sie...
lecz co to przy Tobie ja...
to nie sen, a w glowie
pozostalo "kochaj i walcz"
ja:usmiech na twarzy
to co sie marzylo
jednak sie spelnilo..
mimo tego,ze watpilam
to sie nie zgubilam..
bo podales mi dlon
ramieniem objales
szepnales do ucha..
i maliny ...
lecz mimo mej milosci..
wiecznej wdziecznosci..
musimy otowrzyc oczy ..
bo cos za nami kroczy..
kroczy i slucha..
staje .. i bierzy..
i drepcze i skacze...
i muska Twoj polik..
zdziwienie nastaje..
moj glos sie poddaje..
serce zrozumialo..
straszna kwintesencje tego co bylo.
Ty masz inną..
a moje serce bicie swe ukryło...
on: na widok Twej rozesmianej twarzy
ma twarz sie rozpromienia
to co sie marzylo
wreszcie sie spelnilo
ramieniem objalem
mocno wtulilem
i tak juz zostanie szepnely usta moje
Twa milosc
Twa wdziecznosc
oczy mi otwiera
mowisz cos kroczy?
i drepcze z nami...
i skacze i muska
zdziwienie nastaje
ja inna pytam zmieszany?
poza Toba swiata nie widzę
podaje tulipany
nikt inny w mym sercu nie mieszka
Twoj glos??
co sie z nim stalo?
serce zamilklo
lecz ja mam sile
na powrot rozkochac Ciebie
gdyz milosc jest jedna
na nowo serca bicie dla swiata odkrylo...
ja: wciąż nas ratujesz..
na zablakane serce polujesz..
moze jakis plan knujesz..
za duzo dopatrzylam sie
chochlikow...
ciemnosc ogarneła nas.
wiatr ponownie zmógł sie w oczach..
tym razem..
ostry,zimny..
kaleczący,raniący ..
nim się zorienotwałeś
krwisty pocałunek dostałeś..
zimnym potem się oblałes..
a potem gorzej już było
bo za dużo sie zmieniło..
te malinowe usta imbirowe się stały..
niebieskie oczęta .. krwią przenikały..
zarumienione lica.. to istna krwawica..
krew szkarłatna..piękna,jedwabna,,
staliśmy teraz posrodku jeziora krwi..
i nagle opadla mi twarz..potem rece,dlonie..
ciało podtrzymywały .. słabe kolana ,
które od rana .. przechadzały się z Tobą..
krew moja nie była niewinna..
nie bez powodu szuka się dziury w całym ..
powodem małym był ktoś, kto
wpieprzał się życie całe..
w moje i Twoje kiedyś wspaniałe..
krwi coraz więcej..
ciało coraz słabsze..
chyba czas wykupić bilet..
do Niego na zawsze..
wiec zostawiam CIe z tą krwią..
plugawą,nieczystą,złą..
chyba zawsze jedna część mnie..
nienawidziła , a zarazem kochała
Cie..
on: w mych czynach zla sie dopatrujesz...
uwazasz, ze na zablakane serca poluje...
niecne plany knuje...
mrok, ciemnosc spowila nas...
jak calun zapadla na Twe oblicze...
wezbral wiatr co smagal, godzil i dech zapieral...
jednak nie powstrzyma serca mego bicia...
nie ugasi plomieni milosci...
krwisty pocalunek pietno swe zostawil...
miedziany smak krwi... w ustach gorzki smak...
zimny pot, drzenie ciala...
lecz to wszystko moge zniesc by miec Ciebie obok mnie...
mrok ustapil...
swiatlo dnia...
to znow slonce w Twych oczach ja...
zakrwawiony...
slaniajacy...lecz ten sam...kochajacy...
dumny, nieugiety...
wokól krew...
moja Twoja...wymieszana...
twarz opadla... na mą dlon...
znow w Twe oczy spojrzec chce...
zlosć wybyla , uleciala...
zla juz nie ma jestes Ty
cialo slabe...serca bicie
slysze ciagle w rytm mojego
czymze milosc jest bez nienawisci?
Ty mnie kochasz szepcza usta...
nasze ciala znow wtulone
na kolanach bo sil brak...
jestes dla mnie ja dla Ciebie...
tak juz bedzie...
po kres czas...
Średnia ocena: brak oceny
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Czy widziałeś już słownik niemieckiego ale również blog by janek lub all inclusive. Ciekawe rzeczy znajdziesz na Informatyka oraz odzież młodzieżowa.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
słabości
autor: daniołsię rozlało
autor: blacksoulbabra bard się w bagnach
autor: żynekBłotnik codzienny
autor: markoPenelopa
autor: mary-kate
Ostatnie komentarze
- ktm500: drogi bimberku, po przeczytaniu kilkunastu Twoich "prac...
- Immortal: Czuję się więc pocieszona, że nie jest tak źle....
- dream(s): Przede wszystkim uważam, że nie ma tematów banalnych, tylko ...
- marko: no no na wysokim poziomie bardzo udany i orginalny pomysł ...
- Spike: a mi sie wlasnie ten wers podoba:"pieszcza szukajac pie...
