Zamknij X
opowiadanie - "Natalie"
Szła szybko, potykając sie na ostrych, zimnych kamieniach. Starała się nie oglądać za siebie. Nic się nie zmieniło, mimo, że od tamtych wydarzeń minęły już cztery lata. W powietrzu wciąż unosiły się echa ludzkich wspomnień i cierpienia. To miejsce było teraz przeklęte. Niegdyś dowiedziała się, że człowiek, którego pokochała nie jest osobą za którą sie podawał. Zasłoniła się szalem, okrywając ramiona przed przeszywającym wiatrem. Wydawałoby się, że od tamtego momentu wszystko się ułożyło, że znalazła swoje szczęscie. Walki ustały i wszystko zakończyło sie ugodą. Ona wiedziała jednak, że pokoju nigdy nie będzie w jej życiu i w snach. I nie tylko w niej...
Krzywda odcisnęła się zbyt wielkim piętnem w ludzkiej pamięci. Ułożyła sobie zycie z kapitanem statku. Statek który właściwie nigdy nie pełnił swej roli. Natalie urodziła bliźnięta, była szczęsliwa do czasu...
Koszmary wróciły. Nie potrafiła się z tym pogodzić i zapomniec. po co tu wróciła? By poczuć się jeszcze gorzej ? Kapitan Hagan siedział przed stołem, popijając wino z blaszanego kubka. Swym silnym i nieugiętym charakterem zjednywał sobie szacunek wszystkich. Był bardzo atrakcyjnym mężczyzną o czym on sam wiedział i też kobiety to zauważały. Pięć lat wydawało się niekończącym się koszmarem. Natalie nie wytrzymywała już więcej siedzenia w swoim pokoju postanowiła wyjść na zewnątrz poszła do swojego męża i gdy tylko próbowała coś powiedzieć na każdym kroku została wyśmiana. Historia jakby się powtórzyła ale tym razem nie z marynarzem a z kapitanem statku. On nie widział jej potrzeb, jej smutków dla niego liczył sie tylko majątek, rozkochiwanie w sobie kobiet i męskie zabawy. Ona liczyła jednak, że pewnego dnia zostanie doceniona, że Hagan zobaczy w niej troche tego czego ona mu dawała. Niestety łudziła się na daremno. Pewnego razu nie wytrzymując już tego wiecznego haosu i odrzucenia ze strony ukochanego mężczyzny postanowiła uciec. Mimo ostrzeżeń przed istotami tam mieszkającymi wbiegła w las, kiedy Hagan ją zobaczył wysłał całą służbę w pogoń za nią, ale nie dla tego, że się o nią martwił a dlatego aby ją ukarać i zamknąć na kolejne kilka dni w pokoju. Zamykał ją tam przez prawie wszystko. wystarczyło aby źle umyła talerz... a to wszystko dlatego że chciał romansować z innymi kobietami mieszkającymi na statku. W tamtych czasach regulamin małżeński był prosty mając żonę, nie można było jej zdradzać w jej obecności wystarczyło by od niej odejść na chwilę ale po co komu takie kombinowania? Prościej było ukarać kobietę i zamknąć w galubie.jednak żaden nie był na tyle odważny aby wejść do lasu. Natalie potykała się o kamienie, biegła zupełnie na boso, jej nogi były całe pokaleczone. Serce biło coraz szybciej. W sumie nie obchodziłą ją to, że mieszkające tam istoty żywią się takimi jak ona. Zwolniła. Szła pewnym krokiem aż do momentu, w którym usłyszała dziwne dźwięki. Drzewa zaczęły się kołysać w rytm wiatru. Natalie poraz pierwszy poczuła wielki strach. Miała wiele dziwnych myśli. chciała zawrócić do statku, ale drzewa nagle zamknęły jej drogę. Jakby się poruszyły. Powstał labirynt pełen przerażających stworzeń, odgłosów i zapachów. Biegła co sił w nogach w kierunku wyjścia, jednak wyjście także się zamknęło przypomniała sobie wtedy słowa Kate:
- "podobno kto raz wszedł do lasu na tej wyspie nigdy nie powrócił[...]"
- No tak...
- nie powrócił. Westchnęła raz jeszcze.
Kobieta spostrzegła w dali szałas jeden, jedyny szałas od którego pachniało ziołami.
- Pewnie jakiś niegroźny szaman. -pomyślała
Mogła wejśc ale usłyszywszy te same dźwięki co przy wejściu do lasu spanikowała i uciekła.
(i tu jeszcze nie skonczylam :D) to kawalek hehe
Krzywda odcisnęła się zbyt wielkim piętnem w ludzkiej pamięci. Ułożyła sobie zycie z kapitanem statku. Statek który właściwie nigdy nie pełnił swej roli. Natalie urodziła bliźnięta, była szczęsliwa do czasu...
Koszmary wróciły. Nie potrafiła się z tym pogodzić i zapomniec. po co tu wróciła? By poczuć się jeszcze gorzej ? Kapitan Hagan siedział przed stołem, popijając wino z blaszanego kubka. Swym silnym i nieugiętym charakterem zjednywał sobie szacunek wszystkich. Był bardzo atrakcyjnym mężczyzną o czym on sam wiedział i też kobiety to zauważały. Pięć lat wydawało się niekończącym się koszmarem. Natalie nie wytrzymywała już więcej siedzenia w swoim pokoju postanowiła wyjść na zewnątrz poszła do swojego męża i gdy tylko próbowała coś powiedzieć na każdym kroku została wyśmiana. Historia jakby się powtórzyła ale tym razem nie z marynarzem a z kapitanem statku. On nie widział jej potrzeb, jej smutków dla niego liczył sie tylko majątek, rozkochiwanie w sobie kobiet i męskie zabawy. Ona liczyła jednak, że pewnego dnia zostanie doceniona, że Hagan zobaczy w niej troche tego czego ona mu dawała. Niestety łudziła się na daremno. Pewnego razu nie wytrzymując już tego wiecznego haosu i odrzucenia ze strony ukochanego mężczyzny postanowiła uciec. Mimo ostrzeżeń przed istotami tam mieszkającymi wbiegła w las, kiedy Hagan ją zobaczył wysłał całą służbę w pogoń za nią, ale nie dla tego, że się o nią martwił a dlatego aby ją ukarać i zamknąć na kolejne kilka dni w pokoju. Zamykał ją tam przez prawie wszystko. wystarczyło aby źle umyła talerz... a to wszystko dlatego że chciał romansować z innymi kobietami mieszkającymi na statku. W tamtych czasach regulamin małżeński był prosty mając żonę, nie można było jej zdradzać w jej obecności wystarczyło by od niej odejść na chwilę ale po co komu takie kombinowania? Prościej było ukarać kobietę i zamknąć w galubie.jednak żaden nie był na tyle odważny aby wejść do lasu. Natalie potykała się o kamienie, biegła zupełnie na boso, jej nogi były całe pokaleczone. Serce biło coraz szybciej. W sumie nie obchodziłą ją to, że mieszkające tam istoty żywią się takimi jak ona. Zwolniła. Szła pewnym krokiem aż do momentu, w którym usłyszała dziwne dźwięki. Drzewa zaczęły się kołysać w rytm wiatru. Natalie poraz pierwszy poczuła wielki strach. Miała wiele dziwnych myśli. chciała zawrócić do statku, ale drzewa nagle zamknęły jej drogę. Jakby się poruszyły. Powstał labirynt pełen przerażających stworzeń, odgłosów i zapachów. Biegła co sił w nogach w kierunku wyjścia, jednak wyjście także się zamknęło przypomniała sobie wtedy słowa Kate:
- "podobno kto raz wszedł do lasu na tej wyspie nigdy nie powrócił[...]"
- No tak...
- nie powrócił. Westchnęła raz jeszcze.
Kobieta spostrzegła w dali szałas jeden, jedyny szałas od którego pachniało ziołami.
- Pewnie jakiś niegroźny szaman. -pomyślała
Mogła wejśc ale usłyszywszy te same dźwięki co przy wejściu do lasu spanikowała i uciekła.
(i tu jeszcze nie skonczylam :D) to kawalek hehe
Średnia ocena: brak oceny
Dodaj komentarzDodaj komentarz
Czy widziałeś już celcee, zobacz też ipsola oraz cms oraz stronę Walizki oraz Tworzenie stron.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
straceni
autor: Z**BŻycie
autor: PatriciaKochać = Cierpieć
autor: szmerPrzepraszam
autor: the.OSenne majaki
autor: Art123
Ostatnie komentarze
- fregamo: koniec zbanalizowałaś poza tym genialnie...
- Dany: ..zaśnieżyłaś na dzień dobry zła kobieto.. cudnie zaczęłaś....
- Robsan: gryzie mnie w oczy ta kropkomania i duże litery... oczyma...
- Yofa: o! najlepsze, co dzis czytalem. moja ulubiona tematyka (...
- Szczurek: Widzę,że nadal konsekwentnie unikasz rytmu:)...
