Zamknij X
Wielkie ideały
Wielkie ideały utknęły w bezmiarze codzienności.
Ważni, okazali się głupcami,
mądrzy mądralami.
Małoduszność i stęchlizna konserwatyzmu przyzwyczajeń,
ubranych w uzurpowaną koronę tradycji.
Obłuda plastikowych, miłych uśmiechów do obiektywu.
Bufońskie fukanie, upasionych szarżami.
Chamstwo zacnych, obłuda i odwracanie kota ogonem.
Białym tak wszystko białe, że aż czarnego nie uznają.
Czarni tak uparci, że aż podejrzanie milczący.
Wszystko tak względne,
że aż trzeba mocniej w ręku ster trzymać,
by kierunku nie zgubić.
A ja? Nikogo nie chcę sądzić.
Przecież jestem z tej samej gliny.
Mnie stać przecież na każde z nich.
Czy to opowieść o mnie?
O co tu chodzi?
By nie zostać świnią w chlewie.
By nie być cwaniakiem wśród biednych,
mądralą wśród poszukujących,
obżarciuchem wśród głodnych,
kpiarzem między poniewieranymi,
niewrażliwym wśród potrzebujących
i sędzią wśród grzeszników.
Panie, jak to zrobić?
Widzę między drzewami sosnowego lasu,
w ustępującej przed radosnymi promieniami nowego dnia mgle,
Jezusa, idącego pośród zboża.
Świeży oddech porannego powietrza,
łagodna i szczera rozmowa,
oczy wpatrzone z miłością w człowiecze pytania uczniów.
Mądre rady i szczera Prawda,
na pewno nie tak boli, bo ubrana w miłość.
Podbiegnę, włączę się w rozmowę.
Jak dobrze, że znam ten las!
Muszę do niego iść, i na klęczniku podlecieć i dogonić ich, by nie zostać sam.
Jak dobrze, że mam Skrzydlatego w swym sercu.
Ważni, okazali się głupcami,
mądrzy mądralami.
Małoduszność i stęchlizna konserwatyzmu przyzwyczajeń,
ubranych w uzurpowaną koronę tradycji.
Obłuda plastikowych, miłych uśmiechów do obiektywu.
Bufońskie fukanie, upasionych szarżami.
Chamstwo zacnych, obłuda i odwracanie kota ogonem.
Białym tak wszystko białe, że aż czarnego nie uznają.
Czarni tak uparci, że aż podejrzanie milczący.
Wszystko tak względne,
że aż trzeba mocniej w ręku ster trzymać,
by kierunku nie zgubić.
A ja? Nikogo nie chcę sądzić.
Przecież jestem z tej samej gliny.
Mnie stać przecież na każde z nich.
Czy to opowieść o mnie?
O co tu chodzi?
By nie zostać świnią w chlewie.
By nie być cwaniakiem wśród biednych,
mądralą wśród poszukujących,
obżarciuchem wśród głodnych,
kpiarzem między poniewieranymi,
niewrażliwym wśród potrzebujących
i sędzią wśród grzeszników.
Panie, jak to zrobić?
Widzę między drzewami sosnowego lasu,
w ustępującej przed radosnymi promieniami nowego dnia mgle,
Jezusa, idącego pośród zboża.
Świeży oddech porannego powietrza,
łagodna i szczera rozmowa,
oczy wpatrzone z miłością w człowiecze pytania uczniów.
Mądre rady i szczera Prawda,
na pewno nie tak boli, bo ubrana w miłość.
Podbiegnę, włączę się w rozmowę.
Jak dobrze, że znam ten las!
Muszę do niego iść, i na klęczniku podlecieć i dogonić ich, by nie zostać sam.
Jak dobrze, że mam Skrzydlatego w swym sercu.
Średnia ocena: 5.00
Dodaj komentarz
Bohdan Maxymowicz napisał:
Moze warto sprawdzic nie obowiązkowo na klęczkach mozna na stojaco ale z sercem :-)
Moze warto sprawdzic nie obowiązkowo na klęczkach mozna na stojaco ale z sercem :-)
kwasia_f napisał:
tematycznie to ty Bohdanie piszesz pod noblabla. oczywiście tylko moimskromnymzdaniem. pzdr serdecznie<$
Dodaj komentarztematycznie to ty Bohdanie piszesz pod noblabla. oczywiście tylko moimskromnymzdaniem. pzdr serdecznie<$
Czy widziałeś już piosenki, muzyka lub przeczytaj darmowa muzyka lub przeczytaj pozycjonowanie Łódź. Ciekawe rzeczy znajdziesz na celcee lub tanie linie lotnicze.
Nawigacja: Strona główna |
Regulamin |
FAQ |
Propaganda |
Linki |
Kontakt |
Szkółka wiersza |
Forum dyskusyjne |
Wiersze z dzisiejszego dnia |
Wiersze od ostatniej wizyty |
Najnowsze komentarze |
Komentarze
Najnowsze wiersze
Ostatnie komentarze
